Opowieść o chwale Boga w Eucharystii zakrytego

    Procesyje z całego, po trzechdniowym poście,
    nakazanym uprzednio i odbytym, kościec
    szczególnego zjawiska badać, wyszły z miasta,
    z chorągwiami, z hymnami, ze śpiewy. Porastał

Kto kogo, czyli rzecz o historii

Historycy trzej idą sobie drogą
— Najważniejsze jest, by wiedzieć kto kogo —
pierwszy ozwał się w takie właśnie słowa,
lecz że sensu brak więc kontynuował.
— Bo nic dziejopisa pracy tak nie zdobi,
gdy wykładu treść to kto kogo pobił.
Drugi — kogo kto — rzekł — i ja tak sądzę,
lecz pobił, o nie, bo w życiu pieniądze
tylko liczą się, więc kto dzieje sławić
i rozumieć chce, kto kogo ograbił
bada lepiej niech. Co sprzedał, gdzie kupił,
i nauczy się, i nie będzie głupi.
Trzeci — kogo kto — tego nie wykluczam.
Ale trzeba znać kto kogo nauczał,
gdy przeszłości się chce skarb zbadać cały
i z nauki brać na przyszłość morały.
Cóż to bowiem da szanownym kolegom
wiedzieć kogo kto, nie wiedząc dlaczego.

Opowieść o „Szubrawcy"

    „W pierwszej linii, pojąłem, koniecznem i trzeba
    na cnych obywateli sposobić się nie bać,
    byśmy silnym się mogli, wielkim stać narodem.
    Biada bowiem ludowi, który serca młode
  1. uczy wolność brać szturmem w krótkotrwałym zrywie,
    nie zaś stawać wolności się godnym prawdziwie
    wychowania zacnego, mądrego potęgą.
    Niechby najszlachetniejsze instynkta zaprzęgą,
    walecznością niezwykłą pełne i zapałem,
  2. znów upadną bez wprawy w dążności wytrwałej.
    Wielkość, siła przeminie jak gwałtowne fale,
    których moc rozpryskuje się na pierwszej skale.
    Wolność – ludzi walecznych nie tylko wymaga,
    i nie tylko żołnierska żywi ją odwaga,
  3. lecz i mocnych przekonań stałość nieznużona.
    Bez stałości skarleje wielkość, wolność skona”.

    „Naród chcący uzyskać i osadzić trwale
    niepodległość, na mocnej wznosić musi skale.
    Rozhukana straż przednia, tę utworzyć łatwo
  4. wypełniając nadzwyczaj bohaterską dziatwą,
    niepotrzebna jest wcale. Konieczna jest przed to
    ludu masa poważna, którego zaletą
    dobre są obyczaje, gotowość poświęceń,
    z bezinteresownością obeznane ręce.
  5. W takich znajdzie Ojczyzna na swoje rozkazy
    obywateli godnych, niewzruszone głazy,
    nieznużenie i stale, za dnia oraz nocą,
    służyć w każdej potrzebie gotowych ochoczo”.

Przekleństwo „Klątwy”

Słoneczko przygrzewa, trawa się zieleni,
ale w tym sezonie wiecznie żywy Lenin
w żywotności palmę pierwszeństwa utracił,
bowiem się lubują więksi desperaci
przechadzać w czeluściach piekieł i czuć swąd Wen,
więc w garze ze smołą znowu łowią „Klątwę”.
Że też to bluźnierstwo bluźniercom nie zbrzydło,
wciąż pchają na afisz ohydne sztuczydło.
Żeby to wymyślił chociaż ktoś dorosły,
nie bachor wrzeszczący „zróbcie mi coś!, osły!”.
Dorosły ma rozum, tam są argumenty.
Gówniarz co ma? Tyłek. Aż mu pójdzie w pięty.
Nuale pisali w „Wysokich Obcasach”,
że nie wolno dzieci przy pomocy pasa.
Naiwnie jest wierzyć, że może rozmowa
smarkacza takiego właściwie wychować,
zwłaszcza kiedy bachor nieczuły na datę
ciągle jest smarkaczem pomimo swych latek.
I chociaż bluźnierstwo powinno przerażać,
nie można z atencją traktować gówniarza,
który nie dosięgnie powyżej nocnika,
potrafi, dosłownie, opluć lub obsikać.
A może już dorósł, lecz jest bardzo tępy,
tekst czy toaleta, wciąż myli ustępy.

Pośród wniosków wielu ten jeden pokażę:
sprowadzić przekleństwo mogą ci gówniarze.

Opowieść o malarskim rzemiośle

    Radują się anieli, którzy wokół stoją,
    kiedy Chrystus w niebiesiech wita Matkę Swoją.
    W retabulum tym samym, niżej, obraz drugi,
    anieli zabierają za ziemskie zasługi
  1. z duszą ciało Maryi, by Ją w niebo przenieść.
    A malarz hołd oddaje malując tę scenę.